Jaki związek z osiągnięciem sukcesu ma zaklęcie Patronusa?

0

Patronusa wyczarowuje się w dokładnie taki sam sposób, w jaki wyznacza się cele. Tak, to już drugi artykuł na Keep Simple, w którym szukam drugiego dna w twórczości J.K. Rowling. W pierwszym opisałem, jak Harry zdał sobie sprawę, że nie może czekać, aż ktoś się zjawi i mu pomoże, tylko musi działać sam. Dzisiaj skupię się na innej kwestii związanej z Zaklęciem Patronusa: w jaki sposób go wyczarować, i czego możesz się dzięki temu nauczyć.

Nawet jeżeli nie jesteś fanem Harry’ego Pottera, warto przeczytać ten wpis. W pierwszej części piszę sporo o tym, czym jest zaklęcie Patronusa, ale to wszystko ma swój cel. Odkryłem bowiem, że wyczarowywanie Patronusa w uniwersum stworzonym przez J.K. Rowling polega dokładnie na tym samym, co osiąganie sukcesu w naszym świecie.

Czym jest Zaklęcie Patronusa?

Zaklęcie Patronusa to trudne zaklęcie obronne, dające ochronę przed dementorami, a także umożliwiające przekazywanie wiadomości pomiędzy czarodziejami.

Patronus jest formą pozytywnej energii pod postacią srebrzysto-białego obłoku, najczęściej przybierającego formę zwierzęcia-strażnika. W przypadku mniej doświadczonych czarodziejów Patronus przybiera postać bezkształtnej, srebrno-białej masy. Formuła zaklęcia to „Expecto Patronum”. Rzucając zaklęcie należy się skupić na swoim najszczęśliwszym wspomnieniu i wykonać obrót różdżką (wysoko), a następnie gwałtownym ruchem wycelować.

Harry, cofając się, uniósł różdżkę.

— Expecto patronum! — Srebrna smużka mgły wystrzeliła z wierzchołka różdżki i dementor zwolnił, ale zaklęcie nie zadziałało prawidłowo. Potykając się o własne stopy Harry dalej wycofywał się przed nachylającym się nad nim dementorem. Panika mgłą zasnuwała jego umysł – skoncentruj się! Para szarych, obślizgłych, okrytych świerzbem rąk wysunęła się spod szat dementora i sięgnęła ku niemu. Gwałtowny hałas wypełnił uszy Harry’ego.

— Expecto patronum! — Jego własny głos był przytłumiony i odległy. Kolejna smużka srebrnego dymu, mniejsza niż ostatnia, wypłynęła z różdżki – nie mógł już tego zrobić, nie mógł rzucić czaru. Wewnątrz jego głowy rozległ się śmiech, mrożący, wysoki śmiech. Czuł smród zgniłego, śmiertelnie zimnego oddechu dementora wypełniający jego płuca, duszący go – myśl…. coś szczęśliwego… Ale nie było w nim szczęścia… Lodowate palce dementora zbliżały się do jego gardła, śmiech w jego głowie narastał, stawał się coraz głośniejszy i nagle w jego umyśle przemówił głos:

— Ukłoń się śmierci, Harry… To może nawet nie będzie bolało… Nie wiem, nigdy nie umierałem… Nigdy już miał nie zobaczyć Rona i Hermiony… – i nagle ich twarze rozbłysły jasno w jego umyśle, kiedy walczył o oddech.

— EXPECTO PATRONUM! Potężny srebrny jeleń wystrzelił z czubka różdżki Harry’ego. Jego rogi pochwyciły Dementora w miejscu, gdzie zwykle jest serce i odrzuciły go do tyłu, nieważkiego jak ciemność. Rogacz zaszarżował i Dementor zwiał pokonany.

Rowling Joanne K., Harry Potter i Zakon Feniksa, 2004.

Potrzebne jest bardzo szczęśliwe wspomnienie

Rowling, na kartach swojej powieści, często podkreśla, jak ważna jest rola wspomnienia przy rzucaniu zaklęcia. By wyczarować Patronusa, trzeba rozbudzić w sobie silne emocje. Dlatego należy przywołać jak najszczęśliwsze wspomnienia. Jeżeli ładunek emocjonalny będzie za słaby, czarodziejowi w ogóle nie uda się wyczarować Patronusa.

— Expecto patronum — powtórzył szeptem Hary. — Expecto patronum.

— Koncentrujesz się na swoim szczęśliwym wspomnieniu?

— Och… tak… — odpowiedział Harry, szybko powracając myślami do pierwszego lotu na miotle. — Expecto patrona… nie, patronum… przepraszam… expecto patronum, expecto patronum…

Coś wystrzeliło z końca jego różdżki: wyglądało jak strzęp srebrzystego gazu.

— Widział pan? — zapytał podniecony Harry. — Coś się dzieje!

Rowling Joanne K., Harry Potter i Więzień Azkabanu, 2001.

Niestety, Harry’emu nie wystarczyło wspomnienie pierwszego lotu na miotle. Owszem, z pewnością było to miłe wspomnienie, ale nie wywoływało wystarczająco silnych emocji.

— No dobrze… — powiedział Lupin. — Może wybierzesz jakieś inne, bardziej szczęśliwe wspomnienie… bo tamto nie wydaje się dość silne…

Harry zamyślił się głęboko i w końcu uznał, że uczucie, jakie towarzyszyło zdobyciu przez Gryfonów pierwszego miejsca w ubiegłorocznej rywalizacji domów z całą pewnością było bardzo szczęśliwe. Uchwycił więc znowu mocno różdżkę i zajął pozycję pośrodku klasy.

— Gotów? — zapytał Lupin, łapiąc za pokrywę skrzynki.

— Gotów — odpowiedział Harry, starający się za wszelką cenę przywołać poczucie szczęścia z wygranej Gryffindoru i zapomnieć o oczekiwaniu na to, się stanie, gdy waliza znowu zostanie otwarta.

— Śmiało! — zawołał Lupin, podnosząc wieko.

W pokoju znowu zrobiło się zimno i ciemno. Dementor wciągnął chrapliwie powietrze i poszybował ku Harry’emu, wyciągając trupią rękę…

—Expecto patronum! — zawył Harry. — Expecto patronum! Expecto pat…

Oszołomiła go biała mgła… jakieś wielkie zamazane kształty toczyły się wokół niego… a potem usłyszał nowy głos, tym razem mężczyzny…

Rowling Joanne K., Harry Potter i Więzień Azkabanu, 2001.

Drugie wspomnienie też było dosyć powierzchowne. Widocznie, ani quidditich ani sukces w rywalizacji domów nie wstrząsał Harrym. Chłopak musiał odkryć swoje uczucia przed sobą. Przestać się oszukiwać, że rywalizacja domów Hogwartu czy quidditch są celem jego życia. Musiał odnaleźć w głębi siebie to, co jest dla niego najważniejsze.

— Nie! — Harry znowu wstał. — Spróbuję jeszcze raz! Widocznie to, o czym pomyślałem, nie było dość szczęśliwe… to dlatego… Zaraz coś sobie przypomnę…

Zaczął gorączkowo myśleć. Naprawdę szczęśliwe wspomnienie… takie, które zamieni się w dobrego, silnego patronusa…

Chwila, w której po raz pierwszy dowiedział się, że jest czarodziejem i opuści dom Dursleyów, udając się do Hogwartu! Jeśli to nie jest szczęśliwe wspomnienie, to czy w ogóle ma jakieś szczęśliwe wspomnienia?… I skupiwszy się bardzo mocno na tym, jak się wówczas czuł, dźwignął się na nogi i jeszcze raz stanął przed skrzynią.

— Gotów? — zapytał Lupin, który sprawiał wrażenie, jakby robił coś wbrew rozsądkowi. — Skupiasz się mocno? A więc… naprzód!

Po raz trzeci otworzył wieko, a ze skrzyni wynurzył się dementor; pociemniało i powiało lodowatym chłodem…

— EXPECTO PATRONUM — ryknął Harry. — EXPECTO PATRONUM! EXPECTO PATRONUM!

W jego głowie ponownie rozległ się krzyk… ale tym razem brzmiał tak, jakby wydobywał się ze źle dostrojonego radia. Ciszej, potem nieco głośniej, i znowu ciszej… i wciąż widział dementora… zatrzymał się… Z jego różdżki wystrzelił wielki srebrny cień i zawisł między nim a dementorem, a Harry chociaż nogi miał jak z galarety nadal stał.

Rowling Joanne K., Harry Potter i Więzień Azkabanu, 2001.

Ale wspomnienie to nie wszystko

Mimo że wspomnienie jest bardzo ważne, to nie jest jedyna rzecz od której zależy moc Patronusa. Bardzo ważna jest także moc magiczna. Im czarodziej jest potężniejszy, tym mocniejszego Patronusa wyczaruje (ceteris paribus). Liczy się również odpowiednia technika wykonania zaklęcia.

— Oj nie psuj nam zabawy —powiedziała pogodnie Cho obserwując swojego srebrzystego Patronusa w kształcie łabędzia, szybującego wokół Pokoju Życzeń na ich ostatnim spotkaniu przed Wielkanocą. — One są takie śliczne!

— One nie mają być śliczne, mają cię chronić — wyjaśnił cierpliwie Harry. — To czego naprawdę potrzebujemy, to jakiś bogin, albo coś w tym stylu. W taki sposób ja się uczyłem, musiałem przywołać Patronusa, kiedy bogin udawał, że jest Dementorem…

— Ale to by było naprawdę przerażające! — stwierdziła Lavender, która wystrzeliwała kłęby srebrnej pary z końca swej różdżki. — A ja wciąż… nie umiem… tego zrobić! — dodała ze złością.

Neville też miał kłopoty. Jego twarz wykrzywiona była w skupieniu, ale tylko słabe smugi srebrnego dymu unosiły się z końca jego różdżki.

— Musisz pomyśleć o czymś szczęśliwym — przypomniał mu Harry.

— Próbuję — odparł żałośnie Neville. Starał się tak bardzo, że jego okrągła twarz błyszczała już od potu.

— Harry, chyba mi się udało! — wykrzyknął Seamus, którego Dean przyprowadził po raz na spotkanie GD. — Patrz… ach… już go nie ma… ale to zdecydowanie było coś włochatego, Harry!

Patronus Hermiony, błyszcząca srebrna wydra, hasała wokół niej.

Rowling Joanne K., Harry Potter i Zakon Feniksa, 2004.

Wzór na siłę Patronusa

Po dokładnej analizie scen, w których pojawiło się Zaklęcie Patronusa, postanowiłem wyprowadzić wzór na jego siłę. Według mnie jest to iloczyn siły wspomnienia (a raczej przywołanych nim emocji), magicznej mocy czarodzieja i techniki rzucania zaklęcia.

Wiąże się z tym kilka kwestii:

  • Osoba nieobdarzona magiczną mocą (np. charłak) nie może wyczarować Patronusa, chociażby nawet opanowała technikę do perfekcji.
  • Osoba niewyszkolona również nie wyczaruje Patronusa, chociażby dysponowała pięknymi wspomnieniami i potężną mocą.
  • Ktoś, kto nie ma w sobie pozytywnych emocji również nie wyczaruje Patronusa.

P = MM x T x W

Policzyłem moc kilku Patronusów, wyczarowanych w trakcie cyklu o Harrym Potterze:

  • Biała mgiełka wytworzona przez Harry’ego podczas ćwiczeń z Lupinem:

P = 0,57 x 0,2 x 0,5 = 5,7%

  • Bezkształtny Patronus, którym Harry zatrzymał dementora-bogina:

P = 0,57 x 0,45 x 0,6 = 15,39%

  • Kształtny Patronus Hermiony podczas treningów GD:

P = 0,5 x 0,7 x 0,7 = 24,5%

  • Patronus Harry’ego, którym przepędził dementorów nad jeziorem na skraju zakazanego lasu:

P = 0,59 x 0,75 x 1 = 44,25%

  • Patronus Harry’ego, którym pokonał dementorów w Little Whinging:

P = 0,65 x 0,8 x 0,8 = 41,6%

  • Patronus Snape’a:

P = 0,9 x 0,95 x 0,8 = 68,4%

Można założyć, że Patronus o sile 5-10% przybiera formę białej mgiełki. 10% wystarczy do wyczarowania Patronusa, a 20% do nadania mu konkretnego i wyraźnego kształtu. Powyżej 40% Patronus jest silny.

Dobrze rybeńko. Ale ty nam pisz o celach, nie Patronusach

Kadr z filmu „Ogniem i mieczem”

W tym miejscu może pojawić się pytanie: dlaczego na blogu o finansach osobistych czytacie o teoretycznych rozważaniach na temat czaru wymyślonego przez pisarkę fantasy? Jakie to może mieć znaczenie w rzeczywistym świecie?

Już wyjaśniam. Patronus to idealna analogia wyznaczania celu.

Zamieńmy ze sobą kilka sformułowań:

„wyczarować Patronusa” – „osiągnąć cel”,

„wspomnienie” – „motywacja”,

„moc magiczna” – „cechy”,

„technikę rzucania zaklęcia” – „umiejętności

Wówczas zdanie:

„Jak wyczarować Patronusa?”

By wyczarować Patronusa musimy potrafić przywołać w sobie takie wspomnienia, które wzbudzą w nas ogromne, pozytywne emocje. Same wspomnienia jednak nie wystarczą – konieczna jest odpowiednia moc magiczna i bardzo dobra technika rzucania zaklęcia.

Przybierze formę:

„Jak osiągnąć cel?”

By osiągnąć cel musimy potrafić przywołać w sobie taką motywację, która wzbudzi w nas ogromne, pozytywne emocje. Sama motywacja jednak nie wystarczy – konieczne są odpowiednie cechy oraz bardzo dobre umiejętności.

Rozłóżmy teraz to zdanie na trzy części:

By osiągnąć cel musimy potrafić przywołać w sobie taką motywację, która wzbudzi w nas ogromne, pozytywne emocje (…)

„Fajnie” to za mało

Cele (goals, nie targets), które sobie stawiamy, powinny być zgodne z regułą SMART. Powinny być ambitne, ale możliwe do wykonania. By osiągnąć goal musimy włożyć dużo wysiłku. Potrzebny nam jest istotny powód, by przez kilka miesięcy zarywać 5 nocy w tygodniu, a zamiast oglądać TV i chodzić na imprezy ze znajomymi – pracować nad osiągnięciem swojego celu. Ten powód musi nas palić od środka. Na samą myśl musimy czuć jak nas skręca, jak bardzo tego pragniemy.

Jeżeli wyobrażając sobie nasz cel myślimy, że „byłoby fajnie”, to zdecydowanie za mało. „Fajnie” nie zmotywuje nas do nadludzkiego wysiłku przez długi czas. Musimy szukać w sobie takich celów, które będą nas spalać od środka. Przy których serce szybciej bije i ręce się pocą. Cel musi przywołać w nas ogromne, pozytywne emocje.

(…) Sama motywacja jednak nie wystarczy – konieczne są odpowiednie cechy (…)

Nie wystarczy chcieć. Trzeba też być…

To, że pragnienie nas pali od środka, to za mało do osiągnięcia celu. By skutecznie działać przez dłuższy czas, konieczne są pewne cechy. Najważniejszymi cechami, koniecznymi do realizacji celów, są przedsiębiorczość i wytrwałość. Ta pierwsza jest najbardziej magiczna…

Przedsiębiorczość to cecha działania zmierzającego do zapewnienia racjonalnej i efektywnej koordynacji zasobów gospodarczych firmy

(Hernik i Zięba 2003: 9-25).

Ważne są wyczucie oraz pewność siebie i odwaga. Musimy bowiem zmusić się do działania. Dodatkowym atutem będzie twórczość, pomysłowość lub kontaktowość. Te trzy cechy często są rozłączne. Nie martwcie się, jeżeli posiadacie tylko jedną z nich. Musicie ją rozpoznać i oprzeć na niej swoją strategię osiągania sukcesu.

(…) oraz bardzo dobre umiejętności.

…i umieć

Motywacja i odpowiednie cechy to już dużo. Ale nie urodziliście się z pełną wiedzą na temat social media, seo, sprzedaży czy analizy ryzyka. Musicie dużo czytać, chodzić na szkolenia i rozwijać swoje umiejętności. Wyboru potrzebnych umiejętności musicie dokonać sami – na podstawie tego, co chcecie osiągnąć.

Słynni czarodzieje biznesu

Tak jak w świecie Rowling jest wielu sławnych czarodziejów, tak w naszym świecie jest też wielu czarodziejów przedsiębiorczości. Wśród tych największych można wymienić Henry’ego Forda, Thomasa Edisona, Johna Rockefellera, Jeffa Bezosa, Marka Zuckerbega czy Elona Muska. Warto się od nich uczyć.

Warto też czytać magiczne podręczniki. Szczególnie takich autorów jak Tim Ferriss, Robert Kiyosaki, Dale Carnegie czy Brian Tracy.

Literatura:

Hernik Joanna, Karolina Zięba, Przedsiębiorczość – wybór czy konieczność? Studium w oparciu o badania ankietowe [w:] Biernat Tomasz (red.), Przedsiębiorczość kluczem do sukcesu młodych, Szczecin-Warszawa, 2003;

Rowling Joanne K., Harry Potter i Więzień Azkabanu, Poznań, 2001;

Rowling Joanne K., Harry Potter i Zakon Feniksa, Poznań, 2004.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here