Jak zabezpieczyć się przed inflacją?

0

Dwie odpowiedzi na pytanie o inflację

W naszych czasach nie sposób uciec od inflacji. Spójrzcie chociaż na kredyt hipoteczny. Jest on zaciągany na długi okres czasu i decyzja o nim powinna być poprzedzona solidną analizą swojej sytuacji ekonomicznej i jej długoterminową prognozą. Przy takiej analizie trzeba dobrze przemyśleć jak naszym zdaniem będzie zachowywała się inflacja w przyszłości. Gdy próbuję rozmawiać na ten temat z moimi klientami, robią wielkie oczy i mówią:

— Panie Tomku, ja się na tym nie znam. Ja chcę tylko kredyt hipoteczny.

— No dobrze, a na jaki okres ten kredyt?

— No, 30 lat…

Jeżeli ktoś chce korzystać z narzędzia, które będzie mu towarzyszyło przez 30 lat, MUSI pomyśleć o inflacji. Drugą najczęściej padającą odpowiedzią jest:

— Inflacja? Jaka inflacja? Przecież ceny spadają, inflacja to przeszłość!

W pierwszym przypadku mogę zrozumieć, nie wszyscy musimy rozumieć ekonomię. W drugim przypadku nie mogę jednak przejść obojętnie do wyboru ofert kredytowych. Jeżeli ktoś uważa, że inflacja to relikt przeszłości, muszę zareagować. Bo inaczej taki kredyt może zaboleć…

Nowa era cenowej stabilności?

Globalizacja ma swoje plusy i minusy, nie mniej jednak jest niepodważalnym faktem. Jednym z głównych efektów jest zacieranie się różnic i barier między państwami. Dzisiaj bez przeszkód możemy mówić o jednym światowym rynku, na którym produkuje się niezliczone ilości dóbr i usług. Fabryki na całym świecie wytwarzają dobra dostarczane do każdego zakątku naszego globu. Świat stał się globalnym miasteczkiem.

Ze względu na stabilność, to dobrze. Duży podmiot zawsze jest, ceteris paribus, stabilniejszy. Gdy jeden upadnie, może zastąpić go drugi. Przykładowo, jeżeli tajfun spustoszy wszystkie fabryki w Tajwanie, bluzy Adiddasa, Nike czy Pumy wyprodukuje fabryka w Chinach. Światowa gospodarka sobie poradzi.

Z drugiej strony, rosną długi. Zadłużamy się, bo nie mamy jeszcze pieniędzy, ale chcemy już sobie kupić telewizor 4k czy najnowszego iPhone’a. Firmy się zadłużają, bo muszą inwestować w nowe linie produkcyjne, na których będą zaspokajać zwiększający się popyt. Państwa się zadłużają, bo wyborcy oczekują nowych autostrad i wcześniejszej emerytury.

Jednakże, czy ludzkość jest w stanie wciąż generować popyt na równie wysokim poziomie, co dotychczas? Czy światowy system finansowy długo jeszcze wytrzyma nieustające wzajemne zadłużanie się?

Nooo oczywiście, że tak! Jak może być inaczej? Przecież bezrobocie jest rekordowo niskie, oczekiwania inflacyjne są optymistyczne, pracownicy przejmują rynki pracy. Będzie dobrze. Wierzymy w to.

Oto nadchodzi nowa era stabilnych cen. Oparta na naszej wierze.

Inflacja to wymarły dinozaur? A może tylko śpiący niedźwiedź?

Zanim otworzymy szampany (kupione kartą kredytową) i zaczniemy świętować, sprawdźmy argumenty sugerujące, że inflacja wcale nie jest dinozaurem, którego skamieliny możemy oglądać w muzeum.

Świat dopiero co doszedł do siebie po drugim największym kryzysie w historii. Rynek pracy na powrót rozkwita, bezrobocie się zmniejsza, zwiększają się wynagrodzenia. Niby dobre dane, prawda? No, to teraz sprawdźmy co pamiętacie z Elementarza Finansów Osobistych. Otwieramy podręczniki na rozdziale 7: co mnie obchodzi PKB?

Na jakim etapie cyklu koniunkturalnego obecnie jesteśmy?

Rekordowo niskie bezrobocie, rosnące wynagrodzenia, rosnący popyt, rosnąca podaż… Tak. Jesteśmy na etapie ekspansji. Popyt reaguje silniej niż podaż. Brakuje rąk do pracy. Według teorii, ceny powinny lada chwila zacząć rosnąć.

Mamy więcej pieniędzy, chcemy więcej wydawać. Firmy zwiększą produkcję części produktów, ale modne ulice nie staną się dłuższe. Dobre kawiarnie i restauracje nie staną się większe. Modny projektant nie uszyje ręcznie więcej ciuchów. Ceny części towarów muszą więc wzrosnąć.

Nowa era cenowej STABILNOŚCI???

W dzisiejszej światowej gospodarce wszystko jest ze sobą powiązane. Z jednej strony to dobrze: gdy tajfun w Tajwanie spustoszy wszystkie fabryki, Chiny i Wietnam uzupełnią braki podaży. John Smith w Los Angeles zapłaci 2 dolary więcej za spodnie, tak samo jak we Wrocławiu Jan Kowalski (5 złotych) czy Hans Meier (3 euro więcej) w Monachium.

Wystarczy jednak mała iskierka głupoty i wszystko spłonie. Jeden lokalny kryzys na niewielkim rynku potrafi wstrząsnąć całą światową gospodarką. Utrata wiary, to jest najgorsza rzecz jaka może się zdarzyć. Bo system gospodarczy znanego nam świata opiera się właśnie na wierze. Jeżeli jej zabraknie, pozostanie tylko realna wartość. A to może być kłopotliwe.

Powinniśmy pamiętać, że niektóre ważne dla gospodarki towary są w dużej części produkowane przez niestabilne politycznie państwa. Przykładem jest ropa, w której produkcji przodują m.in. Rosja czy kraje arabskie. Nieprzewidywalne wstrząsy na rynkach towarowych są dość istotnym zagrożeniem.

By naprawić ten system, wszyscy musieliby solidarnie podjąć bolesne decyzje. Ograniczyć konsumpcję, zacząć spłacać długi.  Bez wielkiej klęski (żywiołowej, humanitarnej lub gospodarczej) nie ma na to szans. Bez dużego wstrząsu, światowa gospodarka nie zmieni swojego kierunku.

Właściwe sposoby na uwzględnianie inflacji w planach

Nikt z nas sam nie zmieni świata, ale każdy może zmienić siebie. Jak zwykły człowiek powinien zabezpieczyć się przed powrotem inflacji? Gdybyśmy wiedzieli z której strony nadchodzi zagrożenie, łatwo byłoby się do niego przygotować. Gdy zagrożenie może przyjść z każdej strony, obrona jest trudniejsza. Ale wciąż istnieją strategie, które mogą pomóc.

Przede wszystkim, musimy zwracać szczególną uwagę na rzeczywistą wartość.

Niech złotówka nie będzie dla nas złotówką, tylko złotówką z lutego 2017. Za 100 złotych z lutego 2007 roku kupiłbym towary warte dzisiaj 124 złote. Czyli zamiast kupić kartę SDHC Kingstona 32 GB, starczyłoby na 64 GB. Dwa razy więcej zdjęć, dwa razy więcej muzyki, ten sam banknot.

Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że pieniądze są warte tyle, ile wszyscy ustalą, że są warte. Świadomość tego będzie naszą pierwszą linią obrony w trudnych czasach. Skoro inflacja jest wzrostem cen towarów, możemy się przed zabezpieczyć, inwestując nasze pieniądze w towary. Albo w inne instrumenty, których cena rośnie wraz ze wzrostem inflacji.

Najgorszym rozwiązaniem będzie trzymanie jakichkolwiek inwestycji pieniężnych, podczas gdy wokół szaleje inflacja. Zwłaszcza gotówki – w portfelu, skarbonce, skarpecie, koncie oszczędnościowym, nieoprocentowanym rachunku czy na lokacie. To są pieniądze i będą traciły na wartości.

Gdy inflacja wyniesie 5%, a ja będę miał 100 złotych na koncie oprocentowanym na poziomie 3,5%, to realnie wyciągnę mniej niż włożyłem. Po co mi 103,50 zł, kiedy realnie (w cenach z dnia założenia lokaty) będą one warte 98,32?

Co nam pozostaje? Akcje, nieruchomości, towary, surowce naturalne. Wszystko, co ma prawdziwą wartość.

Dobrze dobrane akcje potrafią być solidnym zabezpieczeniem przed inflacją. Można poświęcić chwilę i poszukać takich, które radziły sobie dobrze w warunkach wysokiej inflacji. Skoro naszym celem jest się zabezpieczyć, powinniśmy zastosować podstawową technikę służącą ku temu – dywersyfikację. Wybierzmy branże, które dobrze sobie radzą podczas inflacji. Następnie z każdej z tych grup możemy wybrać kilku przedstawicieli na różnych rynkach.

GPW nie jest jedynym rynkiem akcji, pamiętajcie o tym. Widziałem ciekawe portfele zbudowane z kilkudziesięciu akcji dużych i stabilnych firm produkcyjnych, nowych technologii, transportowych. Notowane były na różnych giełdach: NYSE, Doetsche Boerse, GPW, Japonii i Australii. Większość wypłacała dywidendy.

Ale zagrożenie może przyjść też z sektora przedsiębiorstw. Akcje mogą stracić na wartości. Dywersyfikujmy więc dalej: nieruchomości, towary, zasoby naturalne. Można je kupić zarówno poprzez fundusze, jak i bezpośrednio.

Inflacja nie jest wymarłym dinozaurem. To tylko śpiący niedźwiedź, który się obudzi, gdy tylko przyjdzie wiosna. Jest jednak jeden taki dinozaur, w którego istnienie część osób jeszcze wierzy. Nazywa się pewność. Pewny etat, pewny zysk. Niestety, o ile pewność zawsze lubiliśmy, o tyle musimy się pogodzić z tym, że ta na pewno już nie wróci. Wyginęła dawno temu. Im szybciej nauczymy się żyć w dynamicznym świecie, tym lepiej.

Nie chcecie czerpać z możliwości błyskawicznego świata? Wsiądźcie więc do dobrego samochodu z dobrym kierowcą i zapnijcie pasy. Szeroko zdywersyfikowany portfel składający się z aktywów, których cena rośnie wraz ze wzrostem inflacji ochroni nasz majątek przed inflacją.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here