Czego mogę oczekiwać od studiów?

0

Jestem zadowolony ze swoich studiów. Wybrałem dobry kierunek, nauczyłem się ciekawych rzeczy i zainteresowałem przedsiębiorczością. Znam jednak sporo osób, które zadowolone nie są. Niektórzy uważają, że wybrali zły kierunek, złą uczelnię, złe miasto. A niektórzy mówią, że studia to strata czasu.

Moim zdaniem, kluczem do zadowolenia ze studiów jest odpowiednie nastawienie. Zazwyczaj staram się unikać wyrażeń wymagających rodzaju osobowego. W dzisiejszym wpisie jednak postanowiłem zwrócić się wprost, w pierwszej osobie i wybrałem rodzaj męskoosobowy. Chciałbym jednak zaznaczyć, że wpis nie jest kierowany wyłącznie do mężczyzn, tylko wszystkich studentów (a więc i studentek ^^).

Studia cię nie nauczą

Na początek, żeby nie przejechać się na studiach, musisz zrozumieć, że studia i szkoła to dwie różne rzeczy.

W szkole się uczyliśmy. Wystarczyło uważać na lekcji, potem odrobić zadania domowe – i już się umiało. Na sprawdzianach natomiast było dokładnie to samo, co na lekcjach. A na lekcjach było to, co w książce (jednej!).

Studia to coś innego.

Tutaj nie ma lekcji, na których możesz się czegoś nauczyć. Na wykładzie wykładowca przekazuje Ci podstawową wiedzę. Albo zapiszesz, albo nie. Potem musisz te tematy przerobić samodzielnie, korzystając z notatek, książek czy internetu.

Tym właśnie jest studiowanie. Masz do przerobienia zagadnienie, szukasz książek, czytasz i porównujesz, co napisali na dany temat różni autorzy. Potem idziesz na ćwiczenia. Prowadzący będzie wymagał, byś rozumiał temat zajęć. Ćwiczenia są po to, by przećwiczyć to, co sam przestudiowałeś.


Studiowanie – krok po kroku

1) Wykładowca podczas wykładu przekazuje podstawową wiedzę na temat wybranego zagadnienia

2) Na podstawie notatek z wykładu, książek i internetu sam przerabiasz dane zagadnienie

3) Na ćwiczeniach ćwiczysz wykorzystywanie tego, czego się nauczyłeś/aś


Tyle w teorii. W praktyce większość studentów pomija etap drugi. Idą na wykład, a potem oczekują, że nauczą się tego na ćwiczeniach. Błąd. To jest podejście ze szkoły, nie ze studiów. Ćwiczenia to nie lekcja.

Nie można oczekiwać więc, że studia cię czegoś nauczą. To ty sam masz się nauczyć. Na studiach otrzymasz jedynie wskazówkę czego należy się uczyć i gdzie, mniej więcej, można tego szukać.

Studia nie dadzą Ci doświadczenia

Drugą rzeczą, którą musisz zrozumieć, by się nie zawieść, jest to, że na studiach uczysz się teorii. Praktykę musisz opanować sam. Nie oczekuj, że po kierunku „Finanse i Rachunkowość” będziesz księgowym, analitykiem finansowym czy inwestorem giełdowym. Będziesz po prostu licencjatem/magistrem.

By zaliczyć studia, musisz odbyć półroczną praktykę. To jest jednak za mało by zdobyć realne doświadczenie. Masz dwa rozwiązania: albo zapiszesz się do organizacji studenckiej lub koła naukowego, albo spędzisz więcej czasu na praktykach.

Ja wybrałem organizację, Studenckie Forum Business Centre Club. Jej celem jest propagowanie przedsiębiorczości wśród lokalnej społeczności.

SFBCC ma projekty skierowane do wielu różnych grup. Przede wszystkim do studentów, ale organizowane są też projekty dla dzieci ze szkół podstawowych, młodzieży ze szkół średnich, kobiet oraz do wszystkich zainteresowanych przedsiębiorczością. Podstawową działalnością organizacji jest przeprowadzanie tych projektów.

By było to możliwe, konieczne jest zaangażowanie osób zajmujących się różnymi obszarami biznesu.

By zapewnić organizacji rozpoznawalność, potrzebny jest dział marketingu. W końcu trzeba znaleźć sposób na pozyskiwanie nowych członków oraz informowanie zainteresowanych o projektach.

By zarządzać członkami organizacji potrzebny jest dział HR. Potrzebny jest również dział IT – by stworzyć i utrzymać infrastrukturę informatyczną: strony internetowe, aplikacje, systemy zapisów, pocztę. Przydaje się również dział Fundraisingu, by skuteczniej pozyskiwać środki na funkcjonowanie organizacji.

No i oczywiście potrzebni są członkowie poszczególnych projektów. To oni wykonują podstawową pracę: szukają prelegentów, wynajmują sale, organizują catering, pozyskują upominki, nagrody. Każdy dział ma swojego szefa, projekt menadżera, a organizacja prezesa.

Tym wszystkim zajmują się studenci. Dla wielu z nich jest to pierwsze doświadczenie zawodowe. W dodatku bardzo dobre doświadczenie. Świadczy o tym to, że większość byłych członków Studenckiego Forum Business Centre Club bardzo dobrze radzi sobie w życiu.

Organizacja musi bowiem zrobić dobry produkt, sprzedać go, zareklamować – a to wszystko w prawdziwym świecie, z klientami i konkurencją.

Przykładem byłego cżłonka SFBCC, dobrze radzącego sobie w życiu, może być Mateusz Czech. Gdy przyszedł do organizacji, bez przerwy opowiadał o social mediach. Szybko pokazał, że naprawdę się na tym zna. Świetnie poprowadził dział Marketingu. Niemalże prosto z organizacji, Mateusz trafił do jednej z najszybciej się rozwijających młodych polskich firm (Brand24). Dziś też prowadzi bardzo dobrego bloga.

Wniosek jest taki, że na wykładach i ćwiczeniach nauczysz się teorii, a w organizacji studenckiej będziesz mógł wykorzystać ją w praktyce.

Drugim sposobem zdobycia doświadczenia na studiach, jest jak najszybsze rozpoczęcie pracy w zawodzie. Łatwo powiedzieć, ciężej zrobić? Z pewnością. Trzeba bowiem przeboleć pewien czas na bezpłatnych praktykach, a potem na niskoopłacanym stażu.

Jeżeli dopisze nam szczęście, dostaniemy się do pracy w ramach rekrutacji wewnętrznej. Wielu spośród moich znajomych, bezpośrednio po praktykach, dostało umowę o pracę. A jeżeli szczęścia zabraknie, to dziewięć miesięcy praktyk i pół roku stażu z pewnością będą wystarczającym doświadczeniem zawodowym do znalezienia pracy.

Jeżeli praktyki rozpoczniemy na drugim roku studiów, pracę w zawodzie będziemy mieli nie później niż po ukończeniu licencjatu.

Pracodawcy nie ustawią się w kolejce

Nie oczekuj, że dyplom magistra (a tym bardziej licencjata) sprawi, że pracodawcy nagle zaczną się o ciebie bić. Spośród stu studentów, kończących dany kierunek, może znaleźć się jedna „perełka”, która zostanie polecona przez wykładowców headhunterom. Znam takie przypadki. To są jednak absolutne wyjątki.

Oczywiście, pracodawcy zachęcają absolwentów do aplikowania właśnie do nich. Dyplom jednak nie sprawi, że staniesz się dla pracodawcy atrakcyjny. Dyplom sprawi, że w ogóle będziesz mógł na to stanowisko aplikować.

Wykształcenie wyższe pełni dzisiaj podobną rolę, jaką kiedyś pełniła matura. Jest dosyć powszechnym wymogiem w ogłoszeniach o pracę. Nie oczekuj jednak, że życie magistra się jakoś znacząco różni od życia studenta piątego roku. Dyplom życia nie zmienia.

Zbudujesz kontakty

Niezaprzeczalną zaletą studiów, jest łatwość tworzenia nowych znajomości. Zwłaszcza, jeżeli przyjeżdżasz z innej miejscowości, mieszkasz w akademiku i dołączysz do organizacji studenckiej. Takie połączenie da ci ogromne możliwości zbudowania nowych kontaktów.

Kto wie – może zbudujesz biznes z kimś ze studiów? Może kolega, z którym właśnie pijesz, lub koleżanka z którą tańczysz na imprezie, w przyszłości będą twoimi cennymi kontaktami zawodowymi?

Nie mówię tu oczywiście o żadnym rodzaju nepotyzmu. Po prostu, jeżeli kogoś znasz, to możesz do tej osoby inaczej podejść. Kontakt jest bliższy, bardziej naturalny. Łatwiej szczerze porozmawiać.

Co zawdzięczam studiom?

Ja studiom zawdzięczam to, że poznałem świat od gospodarczej strony. Humanista i artysta poznał podstawy ekonomii, zaraził się przedsiębiorczością.

Bogaty ojciec, biedny ojciec został mi polecony przez prowadzącego ćwiczenia z Podstaw Finansów. A to właśnie od książek Kiyosakiego zaczęła się moja droga do odkrycia siebie. To jest najważniejsza rzecz, jaką zawdzięczam moim studiom.

Drugą jest to, że nauczyłem się uczyć. Szukać źródeł, wyciągać najważniejsze treści i je rozumieć. Zaliczyłem wiele przedmiotów. Więcej niż połowy z tego, czego się uczyłem, nie pamiętam. Ale gdy tylko potrzebuję sobie coś przypomnieć, jest mi łatwiej.

Przykładem może być statystyka. To był jeden z najcięższych dla mnie przedmiotów, ledwo zaliczyłem. Nie rozumiałem czym jest odchylenie standardowe, mediana czy pierwszy kwartyl – a przynajmniej nie umiałem tego policzyć.

Gdy postanowiłem zostać przedsiębiorcą, ta wiedza okazała mi się jednak bardzo potrzebna. Musiałem sam przeprowadzić badania rynkowe – zaprojektować kwestionariusze, zebrać dane, poddać je analizie i wyciągnąć wnioski. Ponowna nauka statystyki okazała się banalna. Raz dwa nauczyłem się liczyć i rozumieć potrzebne mi miary statystyczne.

Jestem pewien, że gdybym nie miał tego przedmiotu, nauczenie się przeprowadzania analiz statystycznych nie byłoby dla mnie takie proste. Tak więc, nawet jeżeli uczymy się na studiach rzeczy, które wydają się teraz nieprzydatne – to kiedyś mogą się przydać.

W mojej opinii studia są opłacalne i warto je skończyć. Ale to oczywiście zależy od indywidualnej sytuacji. Od tego, co chcesz robić w życiu, jakie masz pomysły i plan na siebie. Może kiedyś spróbujemy to wycenić na blogu?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here