Pozwól, że przedstawię ci Łukasza. Całkiem normalny chłopak: wysportowany – ale  nie sportowiec; przystojny – ale nie model; bystry – ale nie kujon. Nie wyróżniał się, bo nie chciał. Miał kilku przyjaciół, dobrze się bawił. Ciekawe, że nie zwracał większej uwagi na dziewczyny. No, może, że na Anię, ale komu się nie podobała? Najpiękniejsza dziewczyna w klasie, ba, nawet w szkole. Choć wiedział, że nie miał u niej szans, podkochiwał się platonicznie.

Po liceum, jak to zwykle bywa, każdy podążył w swoją stronę. Łukasz w jedną stronę, każdy z przyjaciół w inną.

Studia zleciały prędko: impreza, kolokwium, impreza, kolokwium, egzamin. W międzyczasie jakieś praktyki. Na czwartym roku przypadkiem trafił na Anię. Mimo że od trzech lat Łukasz zwracał już uwagę na dziewczyny, to spotkanie szkolnej miłości obudziło w nim prawdziwy ogień.

Nagle się okazało, że Łukasz nie był w liceum taki niewidzialny, jak mu się wydawało. Ania, jak najbardziej, zwracała na niego uwagę. Wspominali szkolne czasy, narzekali na egzaminy i nieprzydatne studia. Dziś impreza, jutro herbatka, pojutrze film. Nie minął miesiąc, gdy nie mogli już bez siebie żyć.

Po studiach zamieszkali razem. Wspólne poranki, potem rozwój kariery, wspólny wieczór, spacer, kino; czasem – choć rzadko – spotkanie z przyjaciółmi. Przydałoby się własne mieszkanie, nie było jednak ani młodej pary stać na kredyt, ani ich rodziców na zakup. Mimo to miłość rosła w siłę silniej niż zarobki – pewnego gwieździstego wieczoru Łukasz w romantyczny (choć może nie hollywoodzki) sposób, poprosił ją o rękę. Powiedziała: „tak”.

Niesiony wiatrem miłosnych uniesień, Łukasz dostał podwyżkę. W końcu więc mogli zacząć oszczędzać. Udało się w dwa lata uzbierać na połowę wesela – drugą połowę pożyczyli od banku. Z kolejną podwyżką Łukasza i awansem Ani, pojawiła się zdolność kredytowa. W końcu mogli stworzyć swój własny, przytulny kącik. Kolejne podwyżki – wakacje w Grecji mogli zamienić na Gran Canarię, 15-letniego Forda na kilkuletnie Audii, a część nawet zaczęli odkładać.

Pewnego dnia pakiet szczęścia został spotęgowany: tam, gdzie kiedyś Łukasz dał Ani pierścionek, Ania dała mu pozytywny test ciążowy. Młode małżeństwo kupiło większe mieszkanie (też na kredyt, a dotychczasowe wynajęli), w którym przygotowali uroczy, turkusowy pokój dla swojej córeczki.

Gdy mała Julia przyszła na świat, poziom szczęścia (i wydatków) wzrósł do niebotycznego poziomu. Praca utraciła trochę swych barw. Ciężko zresztą było widzieć jakiekolwiek barwy, śpiąc dwie godziny dziennie. Widocznie przez pierwsze miesiące Julka pragnęła pokazać, że w brzuchu mamy było przytulniej. Przez kolejne pół roku informowała, że rosną jej ząbki.

Gdy już stała się małą królewną, tablice przestawne Excela, zatraciły swój blask. Łukasz odliczał godziny, minuty i sekundy, by jak najszybciej wrócić do swoich dwóch pięknych kobiet. Pierwszy krok, pierwsze słowo, droższe pampersy. Julia stawała się młodym człowiekiem, a domowy budżet coraz dotkliwiej to odczuwał.

Jakie jednak pieniądze mają znaczenie w porównaniu z rodziną? Dlatego, gdy Julia poszła do żłobka, na świecie pojawił się jej brat, Kuba. Łukasz tym razem musiał zagryźć zęby i ponownie rzucić się w wir pracy. Wysiłek i determinacja opłaciły się – wrócił do łask, dostał awans i podwyżkę. Zdążył w ostatnim momencie, tydzień później Ani odeszły wody, a ich mieszkanie ponownie wypełnił krzyk maleństwa.

Nowe obowiązki ciężej było jednak pogodzić z całodobową opieką nad niemowlakiem. Nim Łukasz się obejrzał, jechali już na wakacje nad Bałtyk – Kuba miał prawie rok, a Julka cztery. Chwilę później, Kuba w przebraniu elfa, asystował Julii-Mikołajowi w roznoszeniu prezentów. Zaraz potem dwuletni Kuba i pięcioletnia Julia znowu pluskali się w chłodnych morskich falach. Świat trochę zwolnił, gdy Ania wróciła do pracy, chociaż Łukasz nie był pewien, czy mu się to podobało. Mieli trochę więcej czasu dla dzieci, ale mniej dla siebie.


— Pamiętasz, gdy kilka lat temu obiecaliśmy sobie, że Julia będzie miała łatwiejszy start w dorosłość, niż sami mieliśmy? — zapytała pewnego wieczoru Ania. — Nasza córka ma 9 lat, syn 6. Nie możemy już dłużej czekać. Musimy coś zrobić, zacząć oszczędzać.

Łukasz nie podniósł wzroku znad parującego kubka. Uwielbiał kojący aromat gorącej ziołowej herbaty.

— Sporo o tym myślałem. Kilka razy już zaczynaliśmy oszczędzać; głównie wtedy, gdy było nas stać na wszystko. Wtedy było to proste. — Ostrożnie siorbnął parzącego w wargi napoju. — Gdy mieliśmy gorsze okresy, tłumaczyłem sobie, że oszczędzanie jest przereklamowane. Że życie jest za krótkie by oszczędzać. Ostatnio jednak trafiłem na stronę, której mottem jest: „w życiu nie chodzi o to, by oszczędzać, tylko być szczęśliwym”. Sądzę, że dorośliśmy już do tego, by nauczyć się panować nad naszymi pieniędzmi. Ta strona nam w tym pomoże.


Zdjęcie przedstawia Tomka Musiałowskiego czytającego książkę w Bibliotece Głównej UE we Wrocławiu

Moja finansowa historia

Chyba każdy z nas, jako dziecko, chciał zostać jakiegoś rodzaju bohaterem. Ja również: księdzem, piosenkarzem, herosem i księciem. Potem szanowanym lekarzem. Aż w końcu: doradcą finansowym.

Doradcę finansowego wyobrażałem sobie jako takiego lekarza. Tyle, że zamiast kitla miał nosić elegancki garnitur, a zamiast gabinetu mieć piękne biuro z dużym biurkiem i wygodnym fotelem. Lekarz leczy ludzi z chorób, a doradca finansowy pomaga im wyjść z problemów finansowych, więcej zarabiać i lepiej wydawać. Na pewno jest poważany i darzony ogromnym szacunkiem.

O tym, że doradztwo finansowe to agresywna sprzedaż polis inwestycyjnych i ubezpieczeń dowiedziałem się po maturze, gdy sam zostałem „doradcą finansowym” w firmie OVB. Rekrutujący roztaczali piękne wizje, że już za parę lat będę zarabiał krocie. Niestety, to czego byłem świadkiem skrajnie odbiegało od moich wyobrażeń. Po roku skończyłem swoją przygodę z „doradztwem finansowym”, znałem już realia i wiedziałem, że nie lubię sprzedawać.

Postanowiłem skierować swoją karierę w kierunku dyrektora finansowego, a po przeczytaniu dwóch książek Roberta Kiyosakiego – „Zanim rzucisz pracę” oraz „Młody bogaty rentier” wiedziałem już, że zostanę przedsiębiorcą i inwestorem.

Zacząłem spekulować na giełdzie, zawędrowałem do stowarzyszenia Mieszkanicznik, a potem wróciłem do pośrednictwa finansowego, do firmy z grupy mBanku, Aspiro. Tym razem zajmowałem się jedynie hipotekami, oraz sprzedażą kredytów gotówkowych mBanku. Chciałem w ten sposób dobrze poznać zasady udzielania kredytów, by sam potem móc kupować nieruchomości na wynajem z dźwignią finansową.

Tak zostałem specjalistą od kredytów hipotecznych. Zdjęcie przedstawia Tomka Musiałowskiego pomagającego w uzyskaniu kredytu hipotecznego

Finanse Osobiste na poważnie

Finanse osobiste stały się moją pasją na dobre i postanowiłem na ten temat pisać pracę magisterską.

Na mojego promotora, wybrałem panią prof. Wandę Ronkę-Chmielowiec, pod której opieką napisałem pracę magisterską pt. „Zarządzanie finansami osobistymi za pomocą arkusza kalkulacyjnego”. Przerobiłem wszystkie książki, które znalazłem w bibliotece, zrobiłem badanie stanu nauki o finansach osobistych w USA.

Szokujące było dla mnie to, że w Stanach finanse osobiste uważane są za normalną naukę. Jest to jeden z podstawowych przedmiotów na studiach ekonomicznych, istnieją podręczniki akademickie (Garmann, Forgue – obecnie 12 wydań; Kapoor, Hughes, Dlabay – obecnie 11 wydań), są prowadzone kierunki studiów, a nawet istnieją jednostki na uczelniach, poświęcone tylko finansom osobistym (na University of Missouri i na Texas Tech University jest Department of Personal Financial Planning).

Natomiast w Polsce literatury brak, a duża część środowiska naukowego uważa, że to zniewaga zajmować się czymś tak przyziemnym i oczywistym jak zarządzanie pieniędzmi przez zwykłych ludzi. Poczułem powołanie, że trzeba to zmienić.

Tak powędrowałem na studia doktoranckie, gdzie pod okiem pani profesor Wandy Ronki-Chmielowiec, zostałem doktorantem w Katedrze Ubezpieczeń. Obecnie zgłębiam bardzo bogatą zagraniczną literaturę dotyczącą finansów osobistych, publikowaną w kilku czasopismach naukowych: Journal of Personal Finance, Journal of Counselling and Planning czy Journal of Consumer Affairs – to tylko część z ważnych dla finansów osobistych tytułów.

Zdjęcie przedstawia Tomka Musiałowskiego trzymącego książkę"Financial Planning Competency Handbook". Zdjęcie zostało wykonane w Bibliotece Głównej UE we Wrocławiuotece Głównej UE we Wrocławiu

Łączę teorię z praktyką

Strona, na której mam przyjemność Was powitać, składa się z dwóch głównych części:

  • Elementarza Finansów Osobistych, czyli podstawowych porad i lekcji na temat tego, jak warto zarządzać swoimi finansami
  • Bloga na którym będę się dzielił moimi przemyśleniami, a także nowościami, trendami i odkryciami w zakresie finansów osobistych.

Teoria pochodzi z wymienionych już podręczników do finansów osobistych. Ale to nie wszystko, korzystam też z wyników badań publikowanych w czasopismach o finansach osobistych, czy prezentowanych na konferencjach dotyczących finansów osobistych.

Praktyka pochodzi z porad doradców finansowych, certyfikowanych przez Certified Financial Planners Board of Standards, i jest uzupełniona moimi własnymi doświadczeniami. Podczas pracy w charakterze pośrednika finansowego, miałem okazję obserwować kilkadziesiąt gospodarstw domowych. Musiałem dokładnie poznać sposób zarządzania przez nich pieniędzmi, a także ich sytuację majątkową i plany na przyszłość.

Loading...
Share This